Współcześnie możemy rozróżnić dwa podejścia do roślin leczniczych: tradycyjne ziołolecznictwo i fitoterapię opartą na dowodach. Oba mają wspólny rdzeń i mogą się uzupełniać.
Do tradycyjnego ziołolecznictwa zaliczamy stosowanie roślin leczniczych oparte o tradycyjne przekazy ustne i pisemne stworzone na podstawie tysięcy i setek lat doświadczeń, obserwacji i intuicji.
Stanowi ono element ajurwedy, tradycyjnej medycyny chińskiej lub medycyny klasztornej. Historycznie zajmowali się nią lekarze i alchemicy, tacy jak Hipokrates, Galen, Awicenna czy Paracelsus. Uznaje się je za część medycyny alternatywnej.
To punkt wyjścia, z którego rodzi się fitoterapia oparta o dowody.
Posługując się współczesną metodą naukową potwierdzamy lub obalamy tezy o leczniczym działaniu danej rośliny. Odkrywamy też nowe, wcześniej nieznane tradycji mechanizmy działania.
Oba podejścia mają swoje mankamenty.
Oczywistym minusem podejścia tradycyjnego jest omylność i często niepełny obraz. Przykład?
Alkaloidy pirolizydynowe, których toksyczność odkryto dopiero w latach 50. XX wieku, a które mogą być obecne w roślinach takich jak podbiał pospolity czy żywokost lekarski. Dzięki badaniom naukowym wiemy, że aby uniknąć zagrożenia dla wątroby, należy stosować tylko określone części rośliny lub kontrolować stężenie alkaloidów.
Jednak podejście oparte o dowody również stwarza problemy. Głównym z nich jest wolne tempo badań i niskie ich finansowanie. Wielu roślin nie przebadano wcale lub przebadano je w małym stopniu. Niektóre przebadano tylko na modelu zwierzęcym, co może wprowadzać w błąd jeśli chodzi o wpływ na ludzi.
Fakt, że dane działanie lecznicze nie zostało potwierdzone badaniami, nie zaprzecza jego istnieniu – po prostu nie znamy jeszcze ostatecznej odpowiedzi. Tymczasem wykorzystanie danej rośliny zgodne z tradycyjnym podejściem może przynieść dobre efekty już teraz. To również daje niepełny obraz.
Mądrość podpowiada zatem czerpanie z obu tych źródeł wiedzy i porównywanie ich ze sobą. Jedynie to może stworzyć pełniejszy obraz prawdy. Na tym polega prawdziwa nauka – na stawianiu pytań i uczciwym poszukiwaniu odpowiedzi.
A czy to wyklucza szarlatanerię i możliwość nadużyć?
Oczywiście nie.
Zawsze, gdy w grę wchodzi nasze zdrowie, musimy zachować czujność i rozwagę. Jeśli ktoś obiecuje nam cudowne efekty w krótkim czasie, zniechęca do konsultacji u innych specjalistów, oferuje proste rozwiązania na skomplikowane problemy – powinno to zapalić ostrzegawczą czerwoną lampkę.
